Hotel - Sasanka
Do Karpacza zachęcił nas spot reklamowy miasta w naszej regionalnej telewizji. Świetnie, że w końcu nasze piękne kurorty zaczęły się promować bardziej i w kraju i za granicą. Najbardziej go gustu przypadł nam
Hotel Sasanka. Choć w telewizji i inne hotele wyglądały również niesamowicie, to rezerwacji dokonaliśmy właśnie tam. Po przyjeździe okazało się, że nie jest wcale do końca tak, jak to w telewizji podawali. Trzeba było mieć swoje ręczniki i szlafroki, pokoje w trakcie 2-tygodniowego pobytu były sprzątane tylko 3 razy aż musieliśmy interweniować, bo co jak co, ale brudnego dywanu nienawidzę. Na dodatek słychać było muzykę z restauracji, w której odbywały się dancingi i to przeszkadzało nam w zasypianiu. Gdyby jednak nie te małe niedociągnięcia i mankamenty, to ogólnie hotel w porządku. Bywaliśmy w różnych hotelach i bywało gorzej, ale do Sasanki drugi raz bym nie pojechał. Jedno, co będę pamiętał, to doskonała kuchnia. Prawdziwe mistrzostwo świata. Do dziś pachnie mi gulasz z jelenia i do tego pyszne stare Bordeaux.