Fajerwerki - osiemnastka
Z mojej osiemnastki mam naprawdę wiele wspomnień. Moi rodzice i przyjaciele zorganizowali mi wspaniałe święto. Niespodzianka goniła niespodziankę i nawet zastanawiałem się w pewnym momencie, co też będzie następne. Trzeba przyznać, że organizatorzy inwencję mieli i musiało to kosztować sporo kasy. Mnie akurat najbardziej do gustu przypadły pokazy sztucznych ogni. Na samym początku rodzice zszokowali mnie już tym, że przywieźli nas wszystkich do domków campingowych nad jeziorem. Myślałem, że impra będzie w domu, a tu taka niespodzianka. Wszystko pięknie przystrojone, stoły nakryte na wolnym powietrzu i oświetlone chińskimi lampionami. Kiedy zbliżyła się dziewiąta, to nagle zahuczało wokół i rozbłysnęło wszystkimi kolorami tęczy. Sztuczne ognie pięknie odbijały się w wodzie, a we wsi wszystkie psy zaczęły nagle ujadać. Widziałem chwilę przedtem, że kilkoro z moich przyjaciół się gdzieś zmyło, ale nie wiedziałem, że mogą szykować te pokazy pirotechniczne dla nie. Było naprawdę cudownie.
Fajerwerki przez dobrych dwadzieścia minut rozbłyskały nad nami. Takiej imprezy ta wieś na pewno jeszcze nie zaznała.